
DZISIAJ SYLWESTER!

Zresztą, może by nam się znudziło...
Bo jakżeż nasi biedni prarodzice się nudzili! Bez telewizji, kina, radia, gazet, książek, muzyki elektronicznej, internetu, kuchni wyrafinowanej i chorobotwórczej... Co prawda podziwiali nieskażone piękno przyrody, ale oprócz tego właściwie nic innego nie mieli do roboty. (No, może spłodzenie ludzkości...)
2007 rok ma być spokojny. Uczeni oznajmili, że w nadchodzącym boskim roku (święta liczba 7), jak co jedenaście lat słońce przestanie szaleć, a więc nie będzie kataklizmów, a ludzie będą spokojniejsi, co zapowiada mniej wojen i ataków terrorystycznych. (Szkoda, że słońce nie może uspokoić żywiołów i ludzi całkowicie. Pewnie musiałoby zgasnąć...)
Jak na razie w Australii jest cudownie, temperatury nie szaleją, jest nawet chłodno (w zeszłym roku mieliśmy ponad 40 stopni!). Ludzie zaś jak (prawie) zawsze są przyjaźni i sympatyczni. Miejmy nadzieję, że tak się utrzyma.
Na początek zaległości z roku 2006.
Fajerwerki w Sydney właśnie wlatują w niebo! Aktualne fotografie już jutro! Tomek Koprowski tam jest i pracuje! Grzmoty fajerwerkow do nas docierają, tuż za obrazem telewizyjnym.
2006 BYŁ ROKIEM MOZARTA!


Kto jeszcze nie obejrzał „Amadeusza” niech zrobi to jak najprędzej. Film jest niewątpliwie genialny, a muzyka boska. (Czyli coś na 2007 rok!)
KWARTET WOKALNY "METEORY"
Już na koniec roku odnotowuję historię zespołu, który przestał istnieć dokładnie 40 lat temu. Oto informacje i fotografie. (Podziwiajcie co można zrobić na photoshopie z czarno-białymi staruteńkimi fotografiami!)
Meteory - żeński kwartet wokalny. Powstał początkiem 1965r. w Warszawie. Założycielką była Liliana Urbańska, flecistka i wokalistka związana z grupą Bossa Nova Combo - prowadzoną przez pianistę i organistę jazzowego oraz kompozytora („Osiemnaście mieć lat, to nie grzech”) Krzysztofa Sadowskiego (prywatnie męża Liliany).Początkowo zespół nagrywał wokalizy jazzowe na cztery głosy, wraz z zespołem Bossa Nova Combo. W składzie(głosami z góry na dół): Liliana Urbańska, Bożena Betley, Elżbieta Celejewska, Danuta Olkuska-Orlando. Po odejściu Bożeny (która poświęciła się solowej karierze operowej) zastąpiła ją Krystyna Szymańska. W tym składzie zespół wystąpił na IV Festiwalu w Opolu w 1966r, z piosenką „Każdy człowiek ma swój dzień” kompozycji Krzysztofa Sadowskiego. Piosenka, choć nienagrodzona stała się przebojem roku 66.
W Opolu Meteory wystąpiły wraz z big bitową grupą instrumentalną Tajfuny.
Choć dzięwczęta z Meteorów bardzo się podobały, a ich piosenkę wszyscy śpiewali, zespół rozpadł się jeszcze tego samego roku. Stało się więc tak, jak przeczuł Lucjan Kydryński, gdy zapowiadając ich debiut na opolskiej scenie wyraził obawę: „Żeby tylko nazwa nie była czymś w rodzaju wyroczni...” (Przyznam, że to moja wina, ponieważ to ja, zafascynowana kosmosem, tę nazwę dla zespołu wymyśliłam.)Meteory były także pierwszym w Polsce dziewczęcym zespołem instrumentalno-wokalnym; ponieważ wszystkie członkinie miały skończone wyższe lub średnie szkoły muzyczne, wszystkie grały na fortepianie; a w zespole na gitarach elektrycznych, gitarze basowej, flecie i na organach.Zespół pozostawił wiele nagrań radiowych, które jeszcze co najmniej dziesięć lat szły w Polskim Radiu. Jako akompaniujący zespół wokalny nagrał kilka płyt z Danutą Rinn, Bogdanem Czyżewskim, oraz swoją solową czwórkę: „Na kosmodromie” (muz. K.Sadowskiego) – N 0396.
Z czasem dziewczęta z Meteorów rozjechały się po świecie: Ja (ta w garniturku z fryzurą na beatlesa) - Elżbieta Celejewska mieszkam i działam w Australii, Danuta Olkuska-Orlando w Szwecji, Krystyna Szymańska w Finlandii. W Polsce pozostała jedynie wokalistka Liliana Urbańska, nadal współpracująca z zespołem instrumentalnym Krzysztofa Sadowskiego. Ich córką jest znana wokalistka Marysia Sadowska.
POŻEGNANIE Z SELEDYNOWO-SREBRNYM VOLVEM 760 DE LUX!To było szczęśliwe autko! Stareńkie, bo już w chwili kupna miało 20 lat, ale jeszcze cztery lata pojeździło. Gdyby dostało się w ręce faceta, który lubi w autach dłubać, pojeździłoby następnych pięć. Niestety ja nie umiem i nie lubię dłubać, a mechanik za dużo zażądał za podłubanie i autko idzie na złomowisko, choć wciąż jest na chodzie!
Chłopak, który go sprzedawał zapewnił, że nigdy nie miało wypadku i lekko poklepał go po dachu życząc szczęścia, gdy odjeżdżałyśmy. I tak było. Jak widać są jeszcze na świecie ludzie, którzy innym dobrze życzą...
Pożegnanie z moim ulubionym autkiem uchwycił na fotografii Tomek Koprowski.
Moja córka nie jest sentymentalna i lubi nowoczesne auta, więc nie chciała się sfotografować.
PORA NA ŻYCZENIAWszystkim, którzy zabłądzą na moje „blogowisko” - jak je nazwała koleżanka dziennikarka - życzę, żeby nadchodzący rok rzeczywiście był taki spokojny i szczęśliwy dla Was wszystkich - jak zapowiadają! A do tego jeszcze, oprócz najważniejszego zdrówka, coś równie ważne: niech się Wam spełnią marzenia – chyba wreszcie pora, żeby się spełniły, no nie? Tylko w to naprawdę uwierzcie.
W Sylwestra i w Nowy Rok z tym na górze nie przesadzajcie,
natomiast z tym na dole, wręcz powinniście sobie poprzesadzać zawsze i o każdej porze: Na koniec kluczyk do szczęścia, w które macie uwierzyć, żeby się spełniło.
Bawcie się dobrze i do zobaczenia w styczniu 2007!